• Wpisów:13
  • Średnio co: 65 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 09:06
  • Licznik odwiedzin:2 738 / 915 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie kochane. Rozleniwiłam się w te wakacje, okropnie mi z tym. Poznałam kogoś i boję się, że to się zepsuje. Nie mam z kim o tym pogadać.
Kochane, kto by chciał wspólnie się motywować? Porozmawiać nawet? Potrzebuje tego bardzo mocno, a nie mam do kogo otworzyć gęby, bo moi przyjaciele mnie olali.
Dziś dodam coś więcej, wieczorem, bilans, ćwiczenia. KONIEC Z TĄ WAGĄ
Piszcie, proszę, potrzebuję kogoś.
Tym razem dam radę. W styczniu studniówka, chcę ładnie wyglądać.



  • awatar chelsjesss: Nie załamuj się! Każdemu z nas zdarzają się te gorsze momenty w życiu. Ważne, żebyś szukała i robiła te rzeczy, które sprawiają Ci radość, pomimo wszystkiego. Szczęścia trzeba szukać w sobie, a nie w innych, bo niestety ale życie jest przewrotne i nigdy nie wiadomo co z tymi 'innymi' będzie. Jeżeli potrzebujesz to zawsze możesz napisać do mnie prywatną wiadomość :) Zachęcam Cię też do czytania mojego bloga, jeżeli potrzebujesz trochę motywacji. A zdrowy tryb życia prowadź przede wszystkim dla siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś zjadłam około 700kcal, uh. Spaliłam okolo 300kcal, bo dużo chodziłam po mieście, dość szybko zresztą. Koniec roku, zapierdziel niezły. W piątek egzamin, a potem 22.06. Jeśli facet od angielskiego wystawi mi 4, a nie 3, to będę miała 4.71.
Piszę ten post i leżę z kotką.
Jestem za gruba. Zdecydowanie. Obiecałam przyjacielowi, że nie będę się głodzić, ale przecież tego nie robię...






 

 
Jestem za gruba, za gruba, za gruba.
Byłam na wyjeździe, nie miałam tam internetu.
Wróciłam niedawno i zaczęłam ćwiczyć.
Przeraziłam się tym, ile ważyłam. Chociaż podobno trochę schudłam. Jednak jak dla mnie nie ma różnicy, a co więcej - sądzę, że przytyłam.
Starałam się tam mniej jeść, były wycieczki w góry, a na bieganie nie było warunków (codziennie prawie deszcze, ja przeziębiona, uh...).
Wróciłam do domu i zaczęłam ćwiczyć na rowerze stacjonarnym. Ktoś miał z nim styczność? Jakie efekty i po jakim czasie? Jedni mówią, że jest zły, drudzy, że super i już sama nie wiem.
W wakacje rano będę biegać, bo na razie mam urwanie głowy w szkole. Egzaminy, eh...
No i będe zwiedzała okolice - mam aparat, więc muszę wykorzystać to
Może jest ktoś chętny na spotkania w Warszawie (okolicach)? Na zdjęcia, cokolwiek innego? Jestem z Wyszkowa. Fajnie by było poznać kogoś, kto ma podobne cele do mnie. Straciłam najbliższych i nie mogę się po tym pozbierać.
Dziś zjadłam 1377 kcal, ćwiczyłam na rowerze - ubyło 317 kcal. Sądzę, że za mało, ale stopniowo będę zwiększała to. Muszę.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje. Mam napady, znów, muszę jeść i nie umiem przestać. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, może jak wyjadę będzie lepiej.
Nie potrafię się ogarnąć. Kuźwa.
Zwazyzlam się. Za dużo, mocno za dużo. Nie moge jeść
 

 
Dziś w ogóle nie mogłam tknąć obiadu. Nie wiem, zawsze gdy mama piecze kurczaka, zawsze mi się po nim chce wymiotować. Dziś w ogóle nie miałam apetytu, więc pewnie zjadłam około 550 kcal. Ćwiczyłam jakieś 20 minut, to wszystko przez to, że wręcz zbierało mnie na wymioty i kręciło mi się w głowie. Jednak zawsze lepsze to niż nic, prawda?
niecałe 5 dni do wylotu, stresuję się, że czegoś zapomnę, że nie przepuszczą mi walizek, że coś będzie nie tak.
Uhh...
W niedzielę grałam z bratem w nożną, a potem z siostrą w badmintona, więc trochę tych kcal myślę, że spaliłam. Ogólnie to chyba podniósł mi się nieco tyłek, już nie jest taki sflaczały, ale robiłam już na niego ćwiczenia wcześniej, które oczywiście przestałam robić, ehh...
Co jest ze mną nie tak.
  • awatar Нoney: Nie stresuj się, będzie dobrze ! :*
  • awatar Minimalizacja: Z Tobą jest wszystko jak najbardziej w porządku. Po prostu masz teraz taki czas, który trzeba przeczekać. Będzie lepiej! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Muszę zebrać się w sobie ponownie. Ostatnio dostałam strasznych napadów jedzenia. Muszę się ogarnąć, bo okropnie się z tym czuję. Wiem, że w lato będę miała rower stacjonarny, więc będę dużo na nim ćwiczyć. Chciałabym zrobić coś dla siebie, wielkie zmiany.
Muszę się ogarnąć, uh. Dam radę. Po prostu, gdy siedzę w domu jest najgorzej. W mieście też nie mam nikogo z kim mogłabym wyjść, moja najlepsza przyjaciółka zakończyła znajomość po 6 latach przez chłopska, ciągnąc za sobą tym samym nasza wspólna znajoma. Zostalam sama. Czuję, że nie robię nic produktywnego. Stoję w miejscu, nic nie osiągnę i cholernie źle mi z tym. Jednak co ja tu będę gadać, to będą tylko puste słowa, jesli nic z tym nie zrobie.
Ustanawiam dla siebie karę, jeśli zjem słodycze, napiję się słodkich napojów, zjem coś mega tłustego, nie zdrowego itp. dodatkowe 10 minut ćwiczeń do mojej rozpiski.
Teraz mam chyba 10 minut ćwiczeń na nogi, kolejne 10 na uda, no i o ile sie nie mylę jakies 15-20 cardio. Tak wiec ogólnie 45-50 minut ćwiczeń. Poczekam aż pogoda się w miare ustabilizuje, wtedy zacznę biegac, bo mam dość cienki organizm, dość szybko przyczepiają się do mnie choroby. Ewentualnie będę biegac we Włoszech, tylko muszę znaleźć miejsce do tego. Obawiam się najgorzej tych czepliwych uwag, jeśli ktos by zobaczyl, ktos z mojej szkoły, kto bedzie na praktykach. Moja psychika w tym kierunku jest jeszcze bardzo slaba i wrażliwa. Na takie uwagi reaguje wycofaniem, zamknięciem sie w sobie jeszcze bardziej. Dlatego chcialabym tego uniknąć mimo wszystko i omijam takie sytuacje po prostu, jak tylko moge.
Wybaczcie, że się tak żale, ale może w jakiś sposób sprawi to, że coś zmienię, nie wiem.
  • awatar Karissa: Trzymam za Ciebie kciuki, poradzisz sobie. Też miewalam napady, ale tłumaczyłam sobie, że to nienaturalne zachowanie albo wyobrażałam sobie, jak to musi wyglądać z perspektywy osoby trzeciej i najczęściej pomagalo. Trzymaj się :*
  • awatar Mała_Wariatka❤: nie zwracaj uwagi na innych. ;x
  • awatar Les Amies: Kochana, nie patrz na to co mówią inni. rób to co chcesz i czuj się dobrze w swoim ciele :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zaczęłam się poddawać, śmieszne, tak mało czasu minęło, a ja już się poddaję. Za dużo jem. Od jutra zaczynam mniej jeść, dziś już nie jadłam obiadu, muszę ograniczyć kalorie i więcej ćwiczyć. Dziś zrobiłam 60 przysiadów, pół minuty narciarza, no i jedno ćwiczenie na łydki, też pół minuty.
Dajcie mi siłę i wsparcie, żebym wytrwała w postanowieniach.
Wspominałam, że kiedyś miałam problemy z samookaleczaniem? Nadal mi się to zdarza, dziś też już miałam to zrobić, ale jakoś się powstrzymałam, w ostatniej chwili. Jestem beznadziejna.






Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzis bez żadnych zdjęć. Krotkie podsumowanie. Jedzenie nawet okej, woda rownie, cwiczylam okolo 25 minut. Zobaczymy, jak to bedzie.
Pisze szybko na tablecie, oczy mnie strasznie szczypia i lzawia. Kupilam sobie adidasy, wiec moge zaczac biegac, ale ta pogoda dobija, a nie chcialabym sie przed samymi praktykami rozchorowac.
 

 
Dziś był u mnie cheat meal, po którym było mi niedobrze. Nadal jest. Mój żołądek teraz żyje własnym życiem i nie jest to miłe, niedobrze mi, zbiera mi na wymioty. Nigdy więcej takiego żarcia. Nie wiem nawet, czy zrobię jakieś ćwiczenia. Może coś na nogi, przysiady, wykroki. Nie wiem, kiepsko się czuję, ale nie chcę zawalić dnia z ćwiczeniami, skoro już z jedzeniem dałam ciała. Chyba widzę trochę różnicy w udach, chodzi o skórę albo mi się wydaje. Nie wiem. Przynajmniej z wodą jest dobrze, bo trochę ponad 1,5 l.








 

 
To znów ja, znów kolejny dzień. Powinnam zrobić sobie zdjęcia i porównywać co miesiąc, bo znając mnie nie będę widziała żadnych efektów, dopóki spodnie nie będą dla mnie za luźne.
Dziękuję Wam za słowa wsparcia, naprawdę bardzo bardzo mocno to doceniam, sama zaczęłam wierzyć w to, że może mi się udać. Może nie od razu, w wakacje poświęcę więcej czasu na ćwiczenia, bo teraz większość czasu zaprząta mnie nauka. Oprócz wagi i swojej sylwetki, chciałabym zmienić jeszcze tyle rzeczy. Napiszę je tutaj z czasem, być może w trakcie wyjazdu.
Chciałabym też dodać listę rzeczy, jakie mam zabrać, abyście mogły mi powiedzieć, czy może czegoś nie zapomniałam, bo chciałabym się już zacząć powoli pakować. Tak mało czasu.
Dziś ćwiczenia pół godziny, około 1,3 wody, mało, ale po przyjściu ze szkoły spałam. Tak samo mało zjadłam, płatki na mleku robione w kubku (nie przepadam za płatkami w misce), pół naleśnika, 4 małe pierogi z mięsem.
Jutro sobie odpuszczam szkołę, bo muszę jechać na miasto kupić rzeczy na wyjazd.
Jutro rano dodam listę rzeczy.







  • awatar Minimalizacja: Oczywiście, że się uda! To tylko kilka małych wyrzeczeń i trochę dyscypliny :) Doradzam zrobić te zdjęcia. Mi minął 2 miesiąc i jakoś tak w jego trakcie miałam czasami wrażenie, ze stoję w miejscu i dopiero porównanie z poprzednimi zdjęciami pokazało że ciało ciągle się zmienia na lepsze. To daje mega kopa :)
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Ostatnie zdjęcie <3 Cudownie czytać, że sama zaczęłaś wierzyć, że się uda. Tak trzymaj, to już połowa sukcesu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś mija tydzień odkąd postanowiłam sobie, że w końcu zacznę robić coś z moim ciałem.
Aktualnie jestem po ćwiczeniach i padam. Moja kondycja pozostawia wiele do życzenia, w dodatku mam problemy z kolanem. Dziś narobiłam sobie odcisków na piętach i trudno mi jest chodzić, ale wiecie co? Nawet ból podczas dreptania w trakcie ćwiczeń nie przeszkodził mi w moim postanowieniu, nawet okres, bo to są zwykłe wymówki. Za 12 dni wylatuję do Włoch na praktyki, postanowiłam sobie, że tam będę biegała. Nie wiem, jak to wyjdzie, ale mam nadzieję, że będzie gdzie. Chcę, żeby po tym miesiącu w obcym kraju, z daleka od domu, moja rodzina zauważyła chociaż trochę zmian w moim ciele, we mnie. Jak dotąd słyszałam zdania w stylu "Klaudia, przytyłaś." "Przybyło Ci trochę ciałka tu i tam odkąd ostatni raz Cię widziałam." To bolało, sprawiało, że się w sobie zamykałam i zajadałam smutki.
Chcę też powiedzieć, że nie mam silnej psychiki, że poprzednio miałam problemy, ba, nadal do końca się z nich nie wyleczyłam, więc takie uwagi mnie naprawdę bolały, zamykałam się jeszcze bardziej. To, co było kiedyś powoli do mnie wraca, a ja tego nie chcę. Boję się tego.
.
Podsumowanie na dziś to zbyt dużo kalorii, woda okej, ćwiczenia 30 minut plus szybkie chodzenie po mieście jakieś 1,5 godziny.

Na dziś to już chyba wszystko.
















 

 
Wiem, że grunt, to zaakceptować swoje ciało, ale ja wiem, że czuję się z nim źle, wiem, że będzie lepiej, jak schudnę o ten rozmiar, dwa rozmiary. Kiedy będę mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie "hej, jest okej, możesz w końcu założyć te zakolanówki i nie wyglądać jak baleron". Musi mi się udać.
Dziś miałam już pierwszy upadek, bo zjadłam czekoladę, dostałam w prezencie na urodziny, leżała kilka dni, złapał mnie dół i zjadłam. Źle mi z tym, idę ćwiczyć.
Spać się położę za dwie godziny.
Wypiłam dziś ponad 2 l wody, jest dobrze, bo własnie z nią miałam najgorzej. Czasami potrafiłam po prostu na cały dzień wypić trzy szklanki herbaty i tyle.
Nie chciałabym się poddać po dwóch tygodniach, jak to zwykle bywało. Jestem osobą niecierpliwą. Bardzo.
Muszę powiedzieć, aby przenieśli mi rowerek do pokoju i będę mogła jeździć, oglądając seriale. Dobry sposób, prawda? Nie chciałabym też przesadzić z odchudzaniem, spokojnie.

Tak więc, dzisiejszy bilans jest do bani.
Ćwiczenia zaraz będą.
Woda jest okej.
Musi być dobrze.













 

 
Witajcie.
Mam na imię Klaudia, ważę zbyt dużo, nie wiem, dokładnie ile, ale na pewno około 60kg, co jest sporą wagą w porównaniu do mojego wzrostu 164cm. Chciałabym osiągnąć wagę maksymalnie 55kg.
Jednak najbardziej chciałabym być szczupła, bo to, co jest teraz, to tragedia.
Od moich urodzin, tj. 18 kwietnia ćwiczę, staram się nie jeść słodyczy, dziś zjadłam tylko dwa ciastka, ale wydaję mi się, że to przez dół, jaki mnie złapał.
Nie jem fast-foodów, chipsów i innego śmieciowego żarcia. Piję około 2 l wody dziennie.
Będziecie ze mną?


















  • awatar Folari: Nie przesadź tylko z tym odchudzaniem. :)
  • awatar Minimalizacja: No jasne że będziemy i mało tego my będziemy Ci ostro kibicować :D
  • awatar My new life!: Witaj. :) Oczywiście, że będę. Zwłaszcza, że mamy podobny wzrost (mój to 165cm) i dążymy do podobnej wagi (ja chciałabym 50kg). Życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki! :) Oraz zapraszam do mnie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›